wtorek, 25 sierpnia 2009

Czytelnicy mają głos - Alicja poleca "Eragona"

Moim pomysłem jest włączenie czytelników do formuły książek polecanych. Mamy wspaniałych, młodych "pożeraczy" książek. Oni znają się na rzeczy. Znają smak czytania. Ich opinia jest najważniejsza. Nadesłane recenzje pozostawiam w wersji oryginalnej.
Dzisiaj książkę poleca dziesięcioletnia uczennica ochockiej Szkoły Podstawowej. Zatem oddaje głos Alicji:
"Powieść fantasty Eragon opowiada o chłopcu imieniem Eragon i smoczycy Saphirze. Pewnego spokojnego dnia nasz bohater wyrusza na polowanie w góry zwane Kośćcem, w górach nagle przed nim pojawia się kamień koloru błękitnego, zabiera go do domu, po jakimś czasie kamień zaczyna pękać. Okazuje się, że to nie kamień tylko jajo z którego wyłania się smok. Eragon dotyka zwierzę i nawiązuje się pomiędzy nimi telepatyczna więź. Chcecie dowiedzieć się co spotkało Eragona i Saphirę? To przeczytajcie powieść "Eragon". Gdybym miła oceniać, dałabym 6+.
PS. Polecam także kolejne części "Najstarszy" i "Brisinger".

Alice@

sobota, 22 sierpnia 2009

O tym jak opowiadanie i prawdziwy świat zszyły się ze sobą

David Almond
"Dzikus"
Ilustracje Dave McKean
Jak uwolnić emocje? Jak wyzwolić swój wewnętrzny krzyk, który często bywa głęboko ukryty? Główny bohater, Blue Baker znalazł na to sposób. Postanowił pisać i przelać na papier swój żal. Powstała historia o małym Dzikusie, który nie ma rodziny ani przyjaciół. Nie potrafi mówić, mieszka w jamie, żywi się jagodami i korzonkami. Dzikus uwalnia żal i sprzeciw Blue Bakera po śmierci taty.Chłopiec stwarza tę postać jako swoiste alter ego, potrzebuje go do wyzwolenia emocji, które ukrywa przed światem zewnętrznym. Strata ojca wywołuje w nim fale uczuć. Dzikus jest uosobieniem jego gniewu, bezradności i swoistym wcieleniem mrocznej strony. Opowiadanie jest formą określenia uczuć po stracie. Niesamowicie przeplatają się osobowości w rzeczywistej i fikcyjnej postaci. Chwilami zazębiają się i granica pomiędzy realnością i imaginacją jest bardzo płynna.
Zachęcam do sięgnięcia do tej pozycji, wszak każdy z nas ma w sobie swojego dzikusa.
Przekonajcie się sami jaki finał ma ta historia. Zwróćcie też koniecznie uwagę na postać mamy i Hoppera (miejski chuligan - blokers :P).
Chciałabym jeszcze podkreślić, że Dzikus w warstwie obrazowej należy do Dave McKeana, który z opowiadania Blue stworzył odrębną unikalną całość.

środa, 19 sierpnia 2009

Poznajcie Basię!

Zofia Stanecka, Marianna Oklejak
Seria "O Basi"
Mój synek idzie do przedszkola. Basia mu pomaga. Sama chodzi chętnie do przedszkola i jest idealną koleżanką na ten czas. Seria o przygodach Basi pomoże Waszemu dziecku zrozumieć otaczający świat, pokaże jak radzić sobie w trudnych sytuacjach i poszerzy jego wiedzę.
Bardzo dobrze napisane książeczki, realne, dotyczące codzienności i w mądry sposób ją interpretujące. Projekt i opracowanie graficzne jest dziełem Doroty Nowackiej. Ilustracje należą do Marianny Oklejak. Świetna robota. Zarówno pod edytorskim jak i graficznym aspektem. Książeczki o Basi (dotychczas ukazały się: "Basia i nowy braciszek", "Basia i upał w ZOO", "Basia i Boże Narodzenie", "Basia i przedszkole", "Basia i biwak") są osadzone w realnym świecie, poruszają rodzinne i domowe problemy z jakimi spotykamy się na co dzień. Sądzę, że będziecie zadowoleni ze spędzenia czasu z dobrze napisaną książką.

http://www.nudastop.pl

wtorek, 18 sierpnia 2009

Witam Wszystkich!
Chcecie się dowiedzieć jak zrobić statek parowy z kawałka papieru?
Przedstawiamy Wam zatem krótki filmik instruktażowy, obrazujący jak to zrobić.
Występują:
instruktorka Natalia
pomarańczowa kartka papieru formatu A4
zwinne dłonie instruktorki
czarne paznokcie
Przystanek Książka zaprasza na projekcję etiudy filmowej pt."Parostatek-zrób to sam".
Do dzieła!

http://www.youtube.com/watch?v=uJqXXhW_FWA

piątek, 14 sierpnia 2009

Pacyfikcja stacji komputerowej :P

Doceniam ciszę.
Doceniam ciszę w bibliotece.
Naprawdę.
Nasza brygada została wysłana na godzinne przymusowe zesłanie na dwór.
Uff, rześko, świeżo. Inaczej mózg pracuje, pojaśniało. Cisza to błogostan.
Wyciszenie emocji przy stanowiskach komputerowych, owocuje polepszeniem samopoczucia pozostałej części biblioteki.Wracam do poprzedniego posta i stwierdzenia, że w bibliotece nie musi być cicho i patetycznie i już z nim polemizuje, zmiękłam nieco.
Zesłanie grającej brygady jest koniecznością.

środa, 12 sierpnia 2009

Wakacje na Przystanku

Lato, lato gorące...Pięknie świeci słońce:)
Część załogi na urlopie. Wymieniamy się. Jedni po, inni przed odliczają dni.
A Przystanek bynajmniej nie ma ochoty na urlop się wybrać. Na dobre się rozkręcił i pracuje na pełnych obrotach. Nie ma wakacyjno-letniego przestoju. Widać ludziom brakuje takich przestrzeni. Tutaj czują się nieskrępowanie i swobodnie. Łapią atmosferę, chcą przychodzić, przebywać, wracać. Nie będę tu ściemniać i jechać w stylu, że to idealne miejsce. Tutaj jest energia - WYMIESZANA.
Dzieciaki rozemocjonowane graniem, w przypływach głośne, chociaż ostatnio zdyscyplinowane. Pilnują kolejki, zapisów, godzin, nie ma na hura. Mają gdzie przyjść, spędzić czas. Dyskusyjny dla nas jest czas jaki spędzają przed komputerem, póki co przymrużamy nieco oko w końcu wakacje.
Zderzenie dzieciaków i dorosłych, które inicjuje otwarta przestrzeń mediateki łączy żywioły.
-Czy tu zawsze jest tak głośno?!
Pyta wyczulona na hałas, zapisująca się nauczycielka.
-W przypływach. - Odpowiadam ja, której to w zupełności nie przeszkadza.
W bibliotece nie musi być cicho i patetycznie. Wiadomo nic do przesady, ale każdy inteligentny człowiek zdaje sobie z tego sprawę i nie wydziera się bez powodu na całe gardło.

Powrót

 Najwyższy czas wracać. Pięć lat przerwy wystarczy. Mateusz też ma pięć lat, wszystko idzie ku dobremu, wszystko się wyprostowało.