piątek, 5 sierpnia 2011

Niebo

Bruno Gibert
"Niebo"
Wytwórnia, 2011
Kiedy zmarła nasza prababcia Mery, w naszym domu pojawiły się pytania dotyczące śmierci i nieba. Mój pięciolatek przekładał sobie to na swój mądry, mały, młody rozum i ciężko było mu ogarnąć te trudne, egzystencjalne tematy. Szukał Babci w jej domu z nadzieją, że będzie tam na nas czekała. Pytał jak to jest w tym niebie ? Kiedy odwiedzaliśmy Mery na cmentarzu, szukał jej z tyłu grobu. W końcu stwierdził, że Babci to naprawdę nie ma, jest tylko zdjęcie. Niepokojącym przejawem było jego stwierdzenie, że nie będzie jadł, bo nie chce być stary. Trochę "Blaszanym bębenkiem" mi powiało, ale sprawa została pomyślnie rozwiązana. Babcia jest w niebie i nas pilnuje i Babcia jest w nas cały czas.
Pomocną dla nas w interpretacji tematu nieba, okazała się książka Bruno Giberta pod tym samym tytułem.  "Niebo" przedstawione jest tutaj jako miejsce, do którego idziemy po śmierci. Pokazane jest w lekki, trochę impresyjny sposób, bez zbędnych słów i metafor ale za to przy pomocy zabawnych znaków graficznych. Ta książka nie obciąża dziecięcej wyobraźni, tylko pobudza ją i uspokaja. Polecam !

sobota, 14 maja 2011

Mały

Mały Asmodeusz
Ulf Stark, Józef Wilkoń
Media Rodzina, 2011
Ja wiem, że ostatnio mało piszę ale dom, dzieci, sami wiecie i  rozumiecie. A to za myszkę ciągną, a to za klawiaturę szarpią i to z dwóch stron, małe, dwie spryciary. Brakuje mi pisania, brakuje mi czasu na czytanie. Ból i radość z nich dwóch. Skrajność. Popadam.

Kochani, co mnie zachwyciło ostatnio - "Mały Asmodeusz", wzniośle i jakby nawiązująco do kompozytora, ale słuchajcie to jest rewelacja. Ilustracje Józefa Wilkonia, tajemnicze i wymiarowe, wciągające, wiadomo dzieło samo w sobie i tekst. Szwedzi robią dobrą robotę, jeśli chodzi o literaturę dla dzieci. W przypadku Asmodeusza ta teza się sprawdza. Ulf Stark jeden z najlepszych skandynawskich pisarzy dziecięcych, zapoznaje nas z  małym diabełkiem, któremu nie wychodzi bycie złym. Zwyczajnie nie potrafi zachowywać się jak na prawdziwego diabła przystało. Za karę zostaje zesłany na ziemski padół, żeby upolować chociażby jedną złą duszyczkę i my mu w tym towarzyszymy. Nie ważne czy jesteśmy duzi czy mali będzie zabawa. Musicie to przeżyć. Warto!

piątek, 22 kwietnia 2011

Przyjazdny papaier

W nowym konkursie "Książka Przyjazna Dziecku" organizowanym przez Fundację Przyjazny Papier, magazyn dla dzieci „Świerszczyk” i portal eDziecko.pl zostały nominowane dwa tytuły:
 "Paproch" Elizy Piotrowskiej, z ilustracjami Marii Ekier oraz 
"Nóż w palcu" Wojciecha Feleszki z ilustracjami Ignacego Czwartosa.
Oba ze stajni jak się tak można wyrazić wydawnictwa Hokus - Pokus.
"Paproch" jest cudowną, uniwersalną, współczesna bajką o sprawach najważniejszych w życiu. Tytułowy bohater wraz z Koralikiem odkrywa w sobie nieznane wcześniej talenty,  a co z tego wyniknie przekonajcie się sami. Dużym atutem tej ksiażki obok świetnego tekstu są ilustracje Marii Ekier, tajemnicze i intrygujące.
 "Nóż w palcu" to ulubiona książka mojego synka. Strzał w dziesiątkę i woda na dziecięcy młyn, bo to jest tematyka, która każde dziecko zainteresuje. 
"Nóż w palcu. Skaleczenie" jest drugą książką z edukacyjnej serii Wydawnictwa Hokus - Pokus - "Na Sygnale".
Pierwsza wydana z tej serii to "Lądowanie rinowirusów. Przeziębie."

Autorem obu jest Wojciech Feleszko, lekarz pediatra pracujący w Szpitalu Uniwersyteckim w Warszawie.
Takich pozycji brakuje!

środa, 23 marca 2011

Gdzie jest moja siostra?

Gdzie jest moja siostra?
Sven Nordqvist
EneDueRabe, 2008
 
Zacznijmy od tego, że w 2007 roku książka ta zasłużenie otrzymała prestiżową szwedzką nagrodę literacką AugustPriset. Zaważyła tu tematyka podana w cudownie baśniowy sposób i fakt, że radość z czytania będą mieli mali i duzi. każdy znajdzie w tej historii coś dla siebie i przeżyje podróż w magiczną, niedostępną na co dzień przestrzeń. Swen Nordqvist, który jest autorem tej opowieści często łączy w swoich książkach elementy magiczne z realnymi, u niego świat zwierząt miesza się z ludzkim, a to co niesamowite i baśniowe zamyka się w całość, którą można ogarnąć i przeżyć.  Warto więc wybrać się z Braciszkiem na poszukiwanie Siostry to będzie naprawdę niezapomniana przygoda.

Czy doznaliście kiedyś uczucia, kiedy zaginęła wam najcenniejsza rzecz jaką macie? 
Ja przeżyłam taką chwilę, kiedy w centrum handlowym zagubił się mój synek. Trwało to może niecałe 10 min. ale były to najdłuższe minuty w moim życiu. Z podobnym stanem ducha mierzą się bohaterowie tej książeczki, rodzeństwo, które scala wyjątkowa wieź. Młodszy braciszek dla którego starsza siostra jest autorytetem i osobą, która wie więcej, która opowiada o wielkim pięknym świecie i rzeczach, które warto odkryć, zafascynowany jest tymi historiami. Siostra marzy o podróżowaniu i poznawaniu nowych miejsc. Jest ciekawa co jest za kolejnym pagórkiem, za lasem ale pewnego dnia znika, nie ma jej. Mały braciszek rusza na poszukiwania, a my razem z nim. 
A co nas czeka po drodze to zobaczycie sami jak tylko dotrzecie do tej opowieści, ale uwaga ostrzegam ona pochłoni całą waszą uwagę!

poniedziałek, 7 marca 2011

Beskow

"Słoneczne jajo" 
Elsa Beskow
przeł. Katarzyna Skalska
Zakamarki, 2010
Na takie książki czekam. Cudowne, baśniowe, słodkie. Brakuje takich na rynku. Zakamarki swymi propozycjami rekompensują tę lukę. Jeśli kojarzycie klasyczne wydanie bajki "Na jagody" Marii Konopnickiej to na hasło Elsa Beskow (1874 - 1953) może coś wam zaświtać w głowie, bowiem to właśnie ona była autorką ilustracji do tej historii. Niektórzy badacze literatury dziecięcej uważają, że Konopnicka zafascynowana postacią i książkami Elsy popełniła w tym przypadku plagiat, ale to tylko dajmy na to domysły.
Beskow urodzona w Szwecji była cenioną autorką i ilustratorką wielu książek. Historie jakie stworzyła często przeplatają świat rzeczywisty z baśniowym, pełno w nim elfów, goblinów i zwierząt rozmawiających z ludźmi. Głównymi tematami w jej pisarstwie były relacje między dorosłymi i dziećmi. Fascynował ją również świat dziecięcej wyobraźni.


"Słoneczne jajo", które chcę wam polecić to fantastyczna baśń z 1932 roku. Dzięki Zakamarkom możemy ją poznać także my. Każdy lubi takie klimaty : las, paprocie, mech, leśne zwierzęta i elfy. Jeśli do tego dodamy cudowną przygodę uzyskamy miły i naprawdę baśniowy klimat. Wiec jeżeli chcecie razem z córką elfów dowiedzieć się kto zniósł wielkie żółte jajo zapraszam na wyprawę.
Szkoda, że Beskow jest tak mało znana naszym małym i dużym polskim czytelnikom.  Jest autorką ok. 40 książek więc jest szansa, że coś się w tym temacie zmieni.

czwartek, 24 lutego 2011

Wcale nie trzeba być grzecznym !

"Grzeczna"
Gro Dahle
Svein Nyhus
Ene Due Rabe, 2011
Pamiętacie jak polecałam Wam książkę "Włosy mamy" świetnego duetu Gro Dahle i Sveina Nyhusa ? Otóż jest kolejna, fantastyczna wydana przez wydawnictwo Ene Due Rabe książka tej pary. Abstarhując trochę od głównego wątku, koniecznie musicie zapoznać się z ofertą tego wydawnictwa bo jest naprawdę ciekawa. Pod tym linkiem EDR znajdziecie wszystko na ten temat. Wracając do sprawy, wyobrażacie sobie, że można będąc grzecznym zniknąć zupełnie? Okazuje się, że można. Taka historia przytrafiła się małej Lusi, która pewnego dnia zniknęła bo była po prostu bardzo, bardzo, bardzo grzeczna. Zawsze cichutka, układna, przygotowana, myjąca ząbki po dziesięć razy z każdej strony.
Często od dziecka wymagamy zbyt wiele, za bardzo je brzydko mówiąc tresujemy. Konsekwencją tego może być utrata pewności własnego ja u dziecka, nieśmiałość, brak wiary we własne siły. Nie można od dziecka zbyt wiele wymagać. Ono musi mieć swobodę by prawidłowo się rozwijać, trzeba wyważać, podążać za dzieckiem i jego potrzebami. Nie wolno przesadzać ani w jedną, ani w drugą stronę. nie pozwalać na wszystko i zbyt karnie nie ograniczać.
"Grzeczna" to opowieść o małej dziewczynce, która musi być grzeczna, pilna, śliczna i czysta, która nie ma odwagi robić tego na co ma ochotę. Wykonuje tylko to o co ja proszą. Do czego to doprowadzi? Czy uda się Lusi znaleźć drogę do siebie samej, przekonajcie się sami.

wtorek, 15 lutego 2011

Gderająca mama

"Mama, która zagderała się na śmierć"
Barbara Voors
Jeanette Milde
Magda Credo
Warszawa, 2009
Na Skandynawów w kwestii literatury dziecięcej zawsze można liczyć. Dobre pomysły, zdrowe podejście do problematycznych kwestii, ciekawy przekaz, fajni autorzy i ilustracje. Dla mnie osobiście jedną z najważniejszych rzeczy jest to w jaki sposób pokazani są dorośli. Bez dystansu, nie autorytatywnie, pokazuje się ich wady i niedociągnięcia, a to jest bardzo ważne dla dziecka, ta świadomość, że rodzice nie są doskonali. Prywatnie sama opowiadam mojemu smykowi jak to psociłam kiedy byłam mała, a on uwielbia takie historie. Oczywiście nic do przesady, wszędzie potrzebna jest równowaga, a w literaturze skandynawskiej jest ona zachowana.  Zajrzyjcie do Zakamarków oni wydają takie pozycje.
 Zaciekawiła mnie propozycja innego wydawnictwa, a mianowicie Stenor Piotra Marciszuka, które w swej ofercie przedstawia serię wydawniczą Kora skierowaną specjalnie do dzieci i młodzieży. Moją uwagę przykuła "Mama, która zagderała się na śmierć" Barbary Voors. To coś w sam raz dla mnie, prawie o mnie. Śmieszna historia o rodzince Blomkvistów, opowiedziana przez małą Fridę, dotyczy codziennych spraw. Jak to w rodzinie bywa cały dom jest na głowie mamy, a ta aby ze wszystkim nadążyć dwoi się i troi. Dziewczynka postrzega ją jako nieustannie gderającą, ponaglającą i wymagającą. Mówi, że gdyby nie to mamine gadanie można by nic nie robić. Świetnie jest tu przedstawione zderzenie świata dorosłych i dzieci. Sami się przekonajcie co się stało kiedy mamy rzeczywiście zabrakło. Książeczka jest zabawna, pouczająca, a obecny w niej czarny humor pozwala zachować zdrowy dystans.

Powrót

 Najwyższy czas wracać. Pięć lat przerwy wystarczy. Mateusz też ma pięć lat, wszystko idzie ku dobremu, wszystko się wyprostowało.