Nasz mały sukces to włączenie do czytania ekipy grającej. Chłopaki dali rade. Jednak nic za darmo. W nagrodę i na zachętę dostali dodatkowe minuty przy stanowiskach komputerowych.




Mój blog adresowany jest głównie do wszystkich, którzy kochają książki dla dzieci. Zapraszam też do czytania mojego drugiego bloga "Parafernalie" gdzie zamieszczam swoje autorskie projekty. Bez mojej zgody nie można ich nigdzie publikować jak i innych napisanych tutaj rzeczy.



się zabrać, bo to jest perełka pod każdym względem (treść, przekaz, ilustracje).
Jest to wyjątkowa pozycja, która w oszczędny i sugestywny sposób opowiada historię przyjaźni gęsi i śmierci.
Niby sytuacja jakich wiele w naszych rodzinach, w sumie naturalna i chyba do pewnego stopnia akceptowalna (mi również się zdarzało z jednym, drugim, czy nawet trzecim psem). Tylko teraz pojawia się problem zasadniczy: jakim sposobem pies znalazł się w domu? Mianowicie sprytny chłopczyk po przeczytaniu książki postanowił psa zwyczajnie przemycić pod bluzą. Oczywiście w dobrej przecież wierze, ale teraz chciałbym przejść do sedna.
W krótkich rymowankach bowiem, opisując konkretne sytuacje, przeciwności losu i wydarzenia, podpowiada dzieciakom, jak się mają brzydko wyrażać, tworząc przy tym kompletnie nie zrozumiałe wyrażenia, nie wiele mające wspólnego z poprawną polszczyzną, stosując jednocześnie wyrazy, których znaczenia siłą rzeczy dzieci nie rozumieją. Mało tego, odnoszę wrażenie, że tylko o znalezienie właściwego rymu autorowi chodziło. 

Najwyższy czas wracać. Pięć lat przerwy wystarczy. Mateusz też ma pięć lat, wszystko idzie ku dobremu, wszystko się wyprostowało.